Street food

gadyno commentLody o smaku kukurydziano-miętowym, Siem ReapA z tyłu robaczki bogate w proteinybar na chodniku w Chiang MaiStreet food

Po przyjeździe do Azji na początku września szybko zorientowałam się, że nie będzie łatwo jeśli chodzi o jedzenie. To do czego przywykłam było albo niedostępne albo super-drogie bo importowane. I choćby mnie skręcało to nie dam 20zł za kostkę zwykłego masła. W wielkich marketach i na bazarach rozpoznawałam jakieś 20% produktów a w barach tylko ryż i niektóre warzywa. W Chinach było najgorzej: po produkty takie jak chleb, kawa, czekolada i niesłodki nabiał (twaróg, sery, śmietana czy naturalny jogurt) oprócz tego, że były drogie to jeszcze trzeba mieć ”cynk” i znajomości by je zdobyć, lub jechać godzinę pociągiem do większego miasta. Bo te, w którym mieszkałam to pipidówka, zaledwie 1,5 mln mieszkańców.

Pogodziłam się z losem i zaczęłam jeść lokalnie i z ulicy, najczęściej robione i podawane brudnymi łapkami. Mój żołądek jest wystawiany na najcięższe próby od miesięcy ale jak do tej pory chorowałam tylko po ”zachodnim jedzeniu”. Skoro nie ma ”chleba powszedniego” to co w takim razie jedzą Azjaci (i ja też) ? A więc (głównie w Chinach) to co w Polsce je się na obiad i kolację: pierogi, pyzy, buły na parze, ciężkie zupy z ”noodlami”, ryż z gulaszem, kleik ryżowy z różnymi dodatkami (w zależności od kraju różne dodatki), słodkie ziemniaki, jaja na twardo, biszkopt. W Wietnamie dochodzą jeszcze bagietki z pasztetem lub omletem i kawa dzięki francuskim wpływom. Żeby tu przetrwać musiałam przełamać wiele barier i oporów, zaufać lokalom i modlić się o zdrowie, popijając Żołądkową Gorzką lub coca-colą gdy coś zaczynało się dziać. Gdy myślałam, że nic mnie już nie zaskoczy i zamówiłam kleik ryżowy ”po tajsku” z przerażeniem odkryłam, że pływa w nim surowe jajo- coś czego zjedzenia brzydzę się bardziej niż połknięcia smażonego pająka. Nawet jeśli miałaby to być wersja ”limitowana” czyli tarantula posypana ziarnami sezamu. Ale nie chciałam sprawić przykrości i nie myśląc o surowym jajku (”nie myśl o różowym słoniu”) zjadłam wszystko czując nachodzące mnie mdłości. Było to jakiś czas temu i od tej pory jadłam ten ich specjał jeszcze kilka razy. Jestem już Azjatka pełną gębą!

Reklamy

Galeria

4 Komentarze (+add yours?)

  1. Grażyna Hajduga-Majchrewicz
    Mar 21, 2014 @ 14:52:43

    Zuza !!!Tę węże to jest po prostu……wstrętne….A te małe żółwiki? nie nadaję się no Azji….

    Odpowiedz

  2. Małgosia
    Mar 22, 2014 @ 20:08:11

    Zuzik świetny blog! Naprawdę posty czyta się z zapartym tchem i czuć, że jesteś tam w swoim żywiole. Tak barwnie wszystko opisujesz, że aż ma się ochotę rzucić wszystko, spakować plecak i lecieć do Ciebie 😉 Serio musisz pomyśleć o spisaniu tych wszystkich swoich przygód, już ktoś tu ostatnio powiedział, że Twój blog czyta się lepiej niż Pawlikowską- i sama potwierdzam, że nie były to słowa na wyrost!

    A tak swoją drogą to do tej pory regularnie czytałam jedynie bloga Kasi Tusk ;D tak tak wiem beton. Ale po tym jak w sieci pojawił Twój to tamten poszedł w odstawkę i rzadko już na niego zaglądam. Więc życzę Ci żeby Project Runway pobił sukces bloga premierówny.. a tak swoją drogą gdzieś tam na pudelku czytałam, że za post na swoim blogu bierze 6 tys. tak więc miałabyś na kolejne wojaże 🙂

    Powodzenia, i trzymaj dalej wysoki poziom 🙂

    Odpowiedz

    • zuzabar
      Mar 22, 2014 @ 20:30:08

      Gosik, rozkleiłam się…Wielkie dzięki! Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczy fakt, że porzuciłaś blog Tuskowej na rzecz mojego 🙂 Siedzę jak Puchatek na pryczy w mojej klitce w Bangkoku i powtarzam jak on ”myśl, myśl, myśl Puchatku” (skąd tu wziąć kasę na dalsze podróże i życie???).

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: